Jestem właśnie po lekturze świetnego artykułu Visual vs. Structural, którego autorem jest Tommy Olsson, twórca nieaktywnego już niestety bloga The Autistic Cuckoo.
Artykuł opisuje dwie przeciwstawne metody tworzenia stron internetowych:
- Podejście wizualne – budowę zaczyna się od stworzenia projektu graficznego, następnie tworzy się szablony HTML, a na koniec dodaje właściwą treść
- Podejście strukturalne – treść strony przetwarza się na kod HTML, główny nacisk kładąc na sensowną kolejność i znaczenie tworzonych elementów, a dopiero później dodaje się do niego warstwę graficzną
Całym sercem opowiadam się za tym drugim rozwiązaniem z kilku powodów:
- Otrzymany kod HTML jest dużo bardziej przejrzysty i sensowny dzięki skupieniu się na strukturze, a nie na detalach graficznych. Oczywiście, wraz z budowaniem warstwy prezentacyjnej pojawia się konieczność dodania kolejnych elementów, jednak mogą one zostać lepiej rozmieszczone i ich ilość jest z zasady mniejsza. Ponadto łatwiej określać nazwy klas i identyfikatorów dla elementów (a to wcale nie taka oczywista kwestia), ponieważ widzimy, co konkretnie zawiera dany kontener.
- Część klientów, zamawiających stronę internetową ma bardzo mgliste pojęcie o jej zawartości. Przygotowanie szablonów na pierwszym etapie projektowania pozwala zapobiec przykrym niespodziankom, gdyż klienci w tym momencie widzą dokładnie, co znajdzie się na stronie. Dużo prościej wprowadzić poprawki w treści i funkcjonalności w kodzie HTML, niż przerabiać i ciąć od nowa sporą część projektu graficznego.
- Programiści są szczęśliwsi – od razu widać czy dana podstrona będzie wymagała osobnego modułu, czy też można wykorzystać któryś z obecnie istniejących. Wprowadzanie zmian w połowie projektu jest zawsze bardziej czasochłonne i kosztowe, niż gdyby były one uwzględnione od samego początku.
Niestety, w codziennej pracy napotykam wiele przeszkód, uniemożliwiających takie rozwiązanie:
- Przygotowanie treści jest zajęciem czasochłonnym i wymaga od klienta zaangażowania i świadomości rezultatu, który chce się osiągnąć. Z tym w 80% przypadków nie jest za dobrze.
- Dobrzy graficy, znający się na tworzeniu stron internetowych to skarb. Ci, potrafiący przygotować projekt uwzględniając gotową strukturę (opisaną w HTMLu) są prawdziwą rzadkością i przeważnie już pracują w wielkich agencjach.
- Najlepiej sprzedaje się projekt graficzny, bo on przemawia do klienta.
- Poza smutnym działem produkcyjnym nikogo to nie interesuje i ciężko wymusić całkowitą reorganizację sposobu pracy i kontaktów z klientem.
Jak można zauważyć – istnieją pewne problemy, które wynikają jednak nie z wad samej metody, a raczej z niedoskonałości rzeczywistości, w której musimy pracować. Mimo to mam nadzieję, że ten sposób szybko się przyjmie gdyż zdecydowanie ułatwia pracę zarówno kodera jak i programisty.
Pingback: Standardy sieciowe...